fbpx
Loading...

Lubię sobie odejść czasem…

Chyba wszyscy to znacie, ten moment, kiedy w filmie albo serialu urywa się jakiś wątek, po czym spotykamy bohatera jakiś czas po, kiedy jest już zupełnie innym człowiekiem z zupełnie nowym życiem. Wszyscy też znacie ten moment, kiedy w filmie albo serialu bohater najpierw załamuje się, potem przełamuje się, a potem zaczyna zmiany, w tle leci muzyka i w kilkadziesiąt sekund taadaaam: oto i on, bohater nasz jak nowy, odmieniony, poskładany i zapomniał wół jak cielęciem był…

Ice, ice baby

Nie wiem jak to się stało, ale dopiero przecież był grudzień, urodziny i premiera Ostatniego Jedi, a tu już niemal połowa kwietnia, minęła Wielkanoc i właśnie widziałam zwiastun Hana Solo. Kraków nabrał tej specyficznej atmosfery, kiedy jeszcze nie jest zielono, ale wiadomo przecież, że za chwilę lato, więc wszyscy gremialnie siedzą w ogródkach, piją piwo i wyczekują… Stan przejściowy przed prawdziwym latem.

A year changes a lot

Grafitowe botki z nubuku stoją dumnie przy biurku, czekają na wieczór. Wyplotłam z nich sznurówki, wplotłam czarne wstążki. Patrzę na nie i myślę: zleciało, prawda? Rok mignął mi gdzieś pomiędzy przeprowadzką, rozstaniem, dziewięćdziesięcioma tysiącami klapnięć migawki, a trzystoma tysiącami słów.

I promise myself not to slip

Spotkaliśmy się we wtorek. Tego dnia nie padał deszcz, wręcz przeciwnie – zapowiadało się na śnieżną i białą zimę. Nareszcie. Nie przejmowałam się tym spotkaniem, nie wiem nawet czy miałam na nie ochotę. Pierwszy raz w życiu wzięłam sobie słowa Doroty (znad grobowca) do serca i pomyślałam, że może powinnam zachować się jak dorosła. W końcu.