fbpx
Loading...

Bankrutem być

Budzę się rano i patrzę na telefon. Widzę datę i robi mi się gorąco i zimno jednocześnie. Trzy lata temu zaczęły się zmiany, los popchnął mnie w drogę, z której nie mogłam zawrócić w żaden sposób…

Dzień świstaka 2.0

Oczy mi się kleją, a w nadgarstkach mam lekkie zakwasy. Nie wiem czy jest piątek, a może to już niedziela, czy skończył się lipiec, ile zostało do jesieni? Pourywane wiadomości, zarwane noce, poszarpany rozkład dnia. Wszystko nabrało rozpędu, a ja usiłuję nie zwariować.

Droga do wolności

Minął kwartał, a ja nawet nie zauważyłam kiedy. Nie przytyłam, nie schudłam, włosy mi świecą platyną, obsypało mnie piegami i wciąż nienawidzę się opalać. Zaplanowałam wyprawę marzeń, wywiad dekady, wakacje życia. Zaplanowałam milion w rok, więc czytam dużo i na temat, choć właśnie zdałam sobie sprawę ile pracy mnie czeka. Życie niewidzialną ręką popycha mnie naprzód, czasem nie w moim tempie, dlatego zdarzy się, że i glebę zaliczę, a nie tylko, że same wzloty i wspaniałości. Zęby mam jednak w komplecie, więc może jednak daję radę, choć czasem się boję. Ale już coraz mniej.

Pivot point

KAMA

Poznałyśmy się na tym wielkim portalu społecznościowym, na którym są prawie wszyscy. Miałyśmy psy tej samej rasy, a ona o swoich pisała z dużą miłością i w sposób, którego trochę jej zazdrościłam. Z humorem, lekkością, polotem. Okraszała to zdjęciami, na których widać było szczęście i dwie psie kudłate mordy. Oraz burego kota – znajdę, który przejechał pół Polski, by zamieszkać w jej domu. Domu na odludziu, kupionego z myślą o tym, by tym zwierzętom dać wspaniałe życie, to najwspanialsze z możliwych.