fbpx
Loading...

Miesiąc później

… zasuwam przez miasto z aparatem i blendą przerzuconymi przez ramię, mam rumieniec na twarzy i ogólnie jestem rozemocjonowana. Nowe buty obcierają mnie do krwi, ale to mi nie straszne, bo mogę pracować na bosaka, no przecież, no jasne. Na chwilę przystaję, podnoszę wzrok i nie widzę ani majestatu Mickiewicza, ani dostojności krakowskiego bruku. Gnam przed siebie nakręcona i chętna, a jedyne co do mnie dochodzi to fakt, że jestem dwadzieścia minut spóźniona. Przyspieszam, ale krwawiąca pięta skutecznie mnie hamuje. Cholerne duże miasta i ich zapchane arterie, cholerne nowe buty…

Jeśli zwątpisz choć raz…

Psychiatra ma blisko dwa metry wzrostu i szyję omotaną zieloną arafatką. Kiedy przekraczam próg jego gabinetu, łzy płyną mi po policzkach bez żadnej kontroli.

– Pani krzesło to to po lewej. Chusteczki leżą na stoliku. – mówi.

Przemyślenia wieczorne

No to wjechałam w 2017 rok z nie lada przytupem. W pudłach, bałaganie i lekkim popłochu. Nie umiałam sobie wyobrazić jak to będzie, kiedy TO już się stanie. Kiedy zgaszę światło w mieszkaniu numer szesnaście i zacznę od nowa…

Sylwester 2.0

2016 rok dobiega końca. Czuję się, jakbym przez ostatnie trzysta sześćdziesiąt pięć dni spadała z urwiska i zatrzymała się dopiero teraz. Poobijana, wymęczona, jednak żyję. To duży plus mojej sytuacji. Zastanawiałam się czy i jak podsumować ten rok, ale wyszło mi na to, że takie rozliczenia powinnam zacząć kilka(naście) lat wstecz, a nie teraz, kiedy postanowiłam, że zmieniam i działam. Nie odwrócę historii, które się wydarzyły. Nie podejmę już innych decyzji. Wszystko, co wydarzyło się pomiędzy 2001 a 2016 rokiem, było owocem zatrutego drzewa. Jedna źle podjęta decyzja, jedno schowanie głowy w piasek za dużo i oto jestem. Bankrutką.